był ktoś i pytał o ciebie.

0208/11

Posted in Uncategorized by alicjaz on 2 Sierpień 2011

 

dowiedziałam się właśnie, że zwalczanie swoich słabości za wszelką cenę nie ma sensu. trwonienie energii na bezskuteczne tłumaczenia, zdzieranie gardła i zaciskanie zębów mija się z celem.

wmawiam sobie, że to inni mają problem ze mną. ja nie mam problemu. ale nie działa.

pierwszym odruchem jest ucieczka. albo zaciskanie powiek, później plan ucieczki. to i tak nie działa, przecież nie stchórzę. a walczyć nie mam siły.

a miała być metoda na małą wredną.

 

i co, mała?

 

0602/11

Posted in Uncategorized by alicjaz on 6 Luty 2011

leżę na wskroś i w myślach nucę, że są chwile, gdy wolałabym…

pisk jaki wydaje ładowarka przypomina mi coś dziwnego. trzeci dzień zastanawiam się co takiego.

ludzie mnie rozczarowują. na ogół. tylko czasami jakaś kobieta zrobi coś nieoczekiwanego. mężczyznom się to raczej nie zdarza.

to jest ostatni miesiąc takiego życia. chcę i nie chcę marca. chociaż to chyba bardziej kwestia lęku niż chcenia. boję się i nie wiem co to będzie.

odruchowo zaciskam kciuk lewej dłoni. zauważyłam, że robię to coraz częściej. zastanawiam się – może to coś znaczy?

nie potrafię doczekać się piątku i ucieczki. na razie myślę tylko o tym.

dowiaduję się, że ciągle czegoś nie robię. to nie jest dobra metoda na pokazywanie błędów.

w czwartek są urodziny. wyczerpały mi się pomysły na prezent.

to niedobrze.

 

0512/10

Posted in Uncategorized by alicjaz on 5 Grudzień 2010

 

2203/10

Posted in Uncategorized by alicjaz on 22 Marzec 2010

czekam trzeci dzień, patrzę na drzwi.

w zasadzie to jest nic. jedynie czuję, że mam jakieś puste luki między obowiązkami, nie wypełnione żadną przyjemnością. żadną obecnością.

w tych lukach potrafię jedynie piec czekoladowe ciastka, sprzedawać ubrania, oglądać ubrania, oglądać setki torebek, kupować spodnie, czytać opowiadania, przeglądać notatki, sprawdzać telefon kilka razy w ciągu 15 minut, wietrzyć pokój, wypijać mniej herbat niż zwykle, siedzieć w jednym miejscu, przeciągać się, błogosławić skype’a i jednocześnie go przeklinać, kremować dłonie, masować stopy, oglądać wyścigi kropli deszczu na szybie.

generalnie dużo. tylko mało co cieszy.

1303/10

Posted in Uncategorized by alicjaz on 13 Marzec 2010

zmęczyło mnie to wszystko,

nie ma o czym pisać.

pluję sobie w brodę,

nie będę o tym pisać.

0503/10

Posted in Uncategorized by alicjaz on 5 Marzec 2010

gdzie diabeł nie może tam babę pośle.

odkrywam życiowe mądrości i dziwię się sama sobie. pstryknęłam palcami i nagle wszystko zmieniło się o 180 stopni. takie pstrykanie trochę boli, nie nauczyłam się jeszcze. ale to raczej dobrze. musi boleć.

lądowanie było miękkie. spadałam dosyć długo, szczególnie już pod koniec, tuż przy ziemi. wylądowałam bezpiecznie, podobno. tak mi obiecano. zobaczymy. będziemy się przyglądać, bacznie obserwować, prowadzić badania i kuriozalne eksperymenty. chociaż teraz chyba powinnam dostać po dupie, chyba przyszła moja kolej.

ci wszyscy znajomi znajomych. te rozmowy, które ciągnęły się miesiącami. nie możesz myśleć wiecznie o innych. czasem trzeba być egoistą. przecież ciągle narzekasz, to chyba sama wiesz co robić, nie? no jasne, że wiem. tylko dlaczego muszę komuś złamać pół życia, żeby sobie ustawić coś na prywatnej półeczce z życzeniami? poukładać tak jak mi się będzie podobać.

a przecież wcale nie narzekałam tak głośno.

0901/10

Posted in Uncategorized by alicjaz on 9 Styczeń 2010

wszystko robi się takie konkretne. decyzje, rozmowy, nagabywania. zaczynam pluć sobie w brodę, zaczynam się zastanawiać. wszystko bulgocze mi w brzuchu, kiedy się denerwuję, zaczynam się trząść. ciało mam z galarety. obślizgłe i ruchome.

nie pomagasz sobie.

zaraz sobie pomogę.

kilka scen pt. “popatrz jaki jestem, doskonale radzę sobie bez ciebie, nie będziesz mi mówić co mam robić”. bez skutku, ale za to ze sporą dozą irytacji. a później jest tylko gorzej. drogi są śliskie, śnieg napierdala jak oszalały, telefony stają się głuche i bezsensowne. nie pomożesz sobie chłopczyku. nie pomożesz.

0401/10

Posted in Uncategorized by alicjaz on 4 Styczeń 2010

chciałabym, ale nie wiem jak zacząć.

na dobry początek chyba trzeba mieć plan. ustalenia z góry, co i jak, kiedy otworzyć, kiedy zamknąć, co zrobić, jeżeli nie wyjdzie. a jeśli wyjdzie to jak robić, żeby nie popsuć. bo podobno łatwo.

zastanawiam się ile czasu to zajmie. układanie planu i jego realizacja, skrzętna, skrupulatna i punkt po punkcie. robię małe kroczki. w zasadzie nie widać jak się poruszam, bo robię to bardzo dyskretnie, po cichu i powoli. tak wolno, jak to tylko jest możliwe. żeby nie zapeszyć.

dowiedziałam się, że są ludzie, którzy tylko dumają i patrzą na ładne kobiety. a nawet dziewczęta. i że ci ludzie chcieliby mieć tylko jedną walizkę i móc w każdej chwili wyjść. wyjść i trzasnąć drzwiami. najczęściej tak właśnie robią. albo tylko się zarzekają.

teraz moja kolej. powinnam tego pana wyprosić, a drzwi zatrzasnąć mu centymetr przed nosem. bo ładne proszenie nie pomaga, trzeba wstać i kiwnąć palcem, może nawet powiedzieć coś niemiłego. żeby do siebie zrazić, zniechęcić, odstraszyć. żeby nie rozpowiadał tych ładnych plotek na mieście, żeby się nie chwalił zawczasu.

bo ja też kiedyś się pochwaliłam, proszę pana.

2.22

Posted in Uncategorized by alicjaz on 17 Grudzień 2009

kręcą się wokół mnie jacyś marni aktorzy. łzy na zawołanie, szarmanckość na każde kiwnięcie palcem i gest, bardzo szeroki. aktorzyki. mają lepkie rączki i cielęce spojrzenie, dokładnie wiedzą o czym myślisz w danej chwili i przewidują każdą twoją zachciankę. oczywiście zarzekając się od razu, że to im sprawia jedynie przyjemność. że przecież żadnych zobowiązań.

morał taki, że za darmo nic nie ma. i czasem brakuje kilku rzeczy, żeby było idealnie. jeśli nagle zjawi się ktoś, kto je posiada, zaczyna robić się nieciekawie. noce stają się bezsenne, telefony się urywają, nerwy również. byłoby miło to wszystko jakoś skompletować, ale skupiając się na detalach, najczęściej tracimy całą podstawę. i grunt pod nogami przy okazji. więc wychodzi na to, że wszystko bez sensu. cała ta maskarada, te wielkie podchody, telefony w środku nocy, spełnianie marzeń na zawołanie.

bez sensu. ale ciągle przyłapujesz się na tym, że wymyślasz w głowie scenariusz kolejnego wieczoru.

dziecko, brak mi na ciebie słów.

13.01

Posted in Uncategorized by alicjaz on 17 Listopad 2009

pomiędzy kłótnią z jednym mężczyzną, a rozmową z drugim.

mówię sobie wiele różnych rzeczy. powinnam być bardziej zadowolona.

generalnie. z życia, ze studiów, z nowego spektaklu, z niepustego łóżka, z lizaków i zimnych kaw, z posiniaczonego rozciętego i pozieleniałego kolana, z telefonów, z niekończącego się abonamentu, z ciepłej pościeli, z dramatu brzozowskiego. a jakoś wszystko uległo rozkładowi. nie mam satysfakcji.

spierdalaj gnoju, dziś jestem w nastroju nieprzysiadalnym.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.